wtorek, 19 lutego 2019

Jaką mam skórę i czym nie chcę się dłużej chwalić

Przechodząc od razu do rzeczy:
Mam skórę odwodnioną (czyt.: ściągniętą i błagającą o nawilżenie). Wiem, bo - poza odczuciem - kiedyś miałam w pracy skórę badaną specjalnym urządzeniem (nie, nie pracuję w branży kosmetycznej - epizod z zatrudnianiem hostess i szykowaniem eventów się zdarzył) i wyszło to, co wówczas mnie zaskoczyło (jak to odwodniona?! Nawilżam przecież!). A skoro było tak 3 lata temu, to lepiej nie jest. To się czuje! Poza tym, moja skóra jest mieszana, tłusta na strefie T i wysuszona na wiór na policzkach.

Teraz jedziemy szybko i sprawnie z listą niedoskonałości:
  • rozszerzone pory przy nosie;
  • czoło i nos w czarnych zaskórnikach (jakbym wysyp piegów miała);
  • krótkie rzęsy;
  • opadająca powieka;
  • "naturalna panda": mam baaardzo ciemne, prawie czarne, cienie pod oczami i brązową skórę nad okiem, nad powieką ruchomą. Oko jest więc uroczo okolone ciemnymi kolorami, a ja wyglądam jak pobita - lekarze zawsze mi wątrobę każą sprawdzać (zdrowa!). Podejrzewam, że chora tarczyca mi tak pomaga.
Jak widać, lekko nie jest. Żeby to lepiej zobrazować, powiem tylko, że makijażystka, która robiła mój ślubny makijaż 3 razy walczyła z cieniami pod okiem, bo a to było sino i trzeba było zmyć, a to brązowo. Nie, nie była to kiepska makijażystka - taki sam problem miała inna, która mnie kiedyś jeszcze malowała. I JA SAMA mam sobie poradzić... Spoiler: coś tam działam, cienie są nadal, ale mniej widoczne. Dam znać jak dojdę do wprawy, może komuś się przyda. 

Dla równowagi czym mogę się pochwalić:
  • mam ładne, ciemnobrązowe oczy (uwielbiam ich kolor!);
  • rzęsy są krótkie, ale gęste i ciemne;
  • mam gęste brwi, więc nie ma z nimi dużo zachodu;
  • mam w miarę regularne rysy twarzy i bliżej mi niż dalej do owalu.
I to tyle. Post głównie po to, aby było wiadomo co i jak, i jak dany kosmetyk współgra z taką właśnie skórą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz